Przebudziłam się wcześnie rano, a raczej zbudził mnie Joker. Tak było każdego dnia. Pobudka około ósmej. Nigdy nie mogłam dłużej spać, ponieważ on mi na to nie pozwalał. No, ale cóż wiedziałam na co się piszę biorąc do siebie psa i jaki spływa na mnie duży obowiązek. Jest mój i nikt inny się nim nie zajmie, nawet choć na jeden dzień.
Otworzyłam jedno oko i zobaczyłam przed swoją twarzą pysk Jokera, który prawie mnie polizał, ale na szczęście w ostatniej chwili odsunęłam głowę unikając jego "pocałunku". Chcąc ruszyć nogi poczułam, że coś mi przeszkadza leżąc na nich. Próbowałam mocniej, ale to nic nie dawało, w końcu się trochę zdenerwowałam i podnosiłam. Zobaczyłam mojego kota Demona, który niczym jak żaba na liściu rozwalił się akurat na moich nogach uniemożliwiając mi je ruszyć. Delikatnie go podsunęłam i poczułam ulgę. Mimo iż nim poruszyłam to i tak nadal leżał i nawet w tej samej pozycji. Wstałam z łóżka i powędrowałam do łazienki, aby przemyć twarz. Jak to dobrze, że dziś jest weekend i nie trzeba iść na zajęcia. Byłam strasznie zmęczona, ponieważ poszłam spać około trzeciej w nocy. Potrzebowałam dużo snu, bo następnego dnia wyglądałam jak trup i nigdy nie myślałam. Joker ciągle stał przy drzwiach i szczekał, abym poszła z nim na dwór i nie miałam raczej innego wyjścia. Dałam jeść Demonowi i poszłam do szafy, aby się ubrać. Założyłam czarne spodnie i bluzkę z długim rękawem, a na to jeszcze kurtkę. Przyczepiłam Joker'owi smycz i wyszłam zamykając drzwi na klucz. Byłam trochę zmęczona i nie miałam ochoty nigdzie wychodzić, ale nie miałam innego wyboru. Od razu na moją głowę spadły krople zimnego deszczu. Padało. Jeszcze tego mi tylko brakowało. Ogólnie lubię deszcz, ale nie w takiej ilości. Mimo, iż jest lato to jest dość chłodno, a niebo jest zachmurzone. Zawsze w takie dni po powrocie do domu muszę myć Jokera, ponieważ jak to pies był cały brudny. Postanowiłam, że przejdę przez miasto, które nie było ogromne. Wychodziłam zza rogu i nagle ktoś na mnie wpadł, przez co ja upadłam w sporych rozmiarów kałużę. Siedziałam tak w niej nie mogąc się ruszyć z zimna. Nagle jakiś męski głos do mnie powiedział.
- Przepraszam. - podał mi rękę, aby pomóc mi wstać
Wzięłam głowę do góry i zaczęłam się trząść z zimna. Złapałam chłopaka za rękę i wstałam, a woda zaczęła się lać z moich ubrać.
- To moja wina i to ja powinnam przepraszać. - zaczęłam wyciskać wodę z ubrać
- Daj spokój. - popatrzył na mojego psa. - Twój pies? - dodał po chwili
- Tak. Wabi się Joker, ale nie lubi obcych i raczej nie da się pogłaskać. - zmarszczyłam brwi
- Nie szkodzi. Osobiście wolę koty.
- Kota też mam. - uśmiechnęłam się
Joker usłyszawszy odpowiedź chłopaka popatrzył na niego tak, jakby wiedział co właśnie powiedział. Ja kochałam psy i koty. Żadnego z nich nie faworyzowałam, tylko traktowałam równo.
- Angelika mam na imię. - przedstawiłam się i podałam rękę
Alexander? Słabo to wyszło, ale cóż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz