poniedziałek, 1 maja 2017

Od Tiago

Obudziło mnie natrętne dzwonienie budzika. Na oślep zacząłem przeszukiwać szafkę nocną. Po chwili odnalazłem urządzenie i przełączyłem przełącznik. Irytujący dźwięk na reszcie ucichł. Przetarłem dłonią twarz. Czas wstawać jeżeli nie chcę się spóźnić do pracy. Podniosłem się z łóżka. Zgarnąłem z krzesła dzisiejszy strój, który to składał się z czarnych jeansów i koszuli w tym samym kolorze... No i oczywiście bielizny. Z tymi rzeczami skierowałem się do łazienki. Tam wziąłem zimny prysznic na rozbudzenie i ubrałem się. Następnie skierowałem się do prowizorycznej kuchni i zjadłem śniadanie. Spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie. Za pół godziny zaczynałem pracę. Czas się zbierać. Zgarnąłem z szafki nocnej telefon i portfel. Obydwa pochowałem po kieszeniach. Następnie podszedłem do drzwi. Z racji, że było dzisiaj dość ciepło, założyłem jedynie czarne trampki. Byłem gotowy do wyjścia. Zabrałem jeszcze tylko klucze z komody i wyszedłem z mieszkania. Zamknąłem je na zamek i ruszyłem w dół schodów. Po chwili znalazłem się na dworze. Skierowałem swe kroki w stronę stadniny konnej.

~*~*~*~*~*~*~*~*~

Wszedłem do budynku stajni. Zestaw zadań na dzisiaj był dosyć prosty. Miałem posprzątać boksy tych koni, które zostały gdzieś zabrane, a resztę nakarmić i napoić. A! No i nie mógłbym zapomnieć! W mych dzisiejszych obowiązkach znajdowało się także czyszczenie sprzętu jeździeckiego. Nie było w sumie tak najgorzej. Postanowiłem najpierw zabrać się za boksy. Nie było ich za wiele. Dlatego też nie zajęło mi to wiele i dość szybko zakończyłem tą czynność. Następnie zdecydowałem się nakarmić i napoić konie. Skierowałem się do paszarni. Stamtąd zabrałem dość spory wór z jedzeniem. Podszedłem do pierwszego z brzegu boksu. Stał w nim siwy rumak. Wydawał się raczej dosyć spokojnym stworzeniem więc nie musiałem się zbytnio martwić o swe życie. Wszedłem do środka i zacząłem uzupełniać ogierowi jedzenie. W momencie gdy z niego wyszedłem, zastał mnie dość niecodzienny widok. Do stajni weszła dosyć znana dziewczyna.
- Księżniczka Katfrin? - nawet nie zdałem sobie sprawy z tego, że powiedziałem to na głos.
Zauważyłem to dopiero w momencie gdy wzrok dziewczyny spoczął na mnie.

Kat? Takie sobie, ale może przeżyjesz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz