~*~*~*~*~*~*~*~*~
Wszedłem do budynku stajni. Zestaw zadań na dzisiaj był dosyć prosty. Miałem posprzątać boksy tych koni, które zostały gdzieś zabrane, a resztę nakarmić i napoić. A! No i nie mógłbym zapomnieć! W mych dzisiejszych obowiązkach znajdowało się także czyszczenie sprzętu jeździeckiego. Nie było w sumie tak najgorzej. Postanowiłem najpierw zabrać się za boksy. Nie było ich za wiele. Dlatego też nie zajęło mi to wiele i dość szybko zakończyłem tą czynność. Następnie zdecydowałem się nakarmić i napoić konie. Skierowałem się do paszarni. Stamtąd zabrałem dość spory wór z jedzeniem. Podszedłem do pierwszego z brzegu boksu. Stał w nim siwy rumak. Wydawał się raczej dosyć spokojnym stworzeniem więc nie musiałem się zbytnio martwić o swe życie. Wszedłem do środka i zacząłem uzupełniać ogierowi jedzenie. W momencie gdy z niego wyszedłem, zastał mnie dość niecodzienny widok. Do stajni weszła dosyć znana dziewczyna.
- Księżniczka Katfrin? - nawet nie zdałem sobie sprawy z tego, że powiedziałem to na głos.
Zauważyłem to dopiero w momencie gdy wzrok dziewczyny spoczął na mnie.
Kat? Takie sobie, ale może przeżyjesz...
- Księżniczka Katfrin? - nawet nie zdałem sobie sprawy z tego, że powiedziałem to na głos.
Zauważyłem to dopiero w momencie gdy wzrok dziewczyny spoczął na mnie.
Kat? Takie sobie, ale może przeżyjesz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz