Po skończonym treningu, poszedłem do baru.
Usiadłem na swoim stałym miejscu i zamówiłem kufel zimnego piwa.
Niektórzy zapijają stres zwykłym kakałem , jednak na mnie nigdy to nie
działało.
Muszę bardziej panować nad sobą, nie mogę pozwolić aby przez jeden głupi wybryk wylądować znowu jako śmieć na zachodzie.
Swoją drogą, ciekawe dlaczego nasza księżniczka tak bardzo boi się
dotyku. Biedna skrzywdzona dziewczynka heh. Do głowy przychodzi mi tylko
jeden scenariusz. To chyba logiczne że skoro nie lubi dotyku ktoś
musiał ją molestować albo zgwałcić, ciekawe czy wie że na zachodzie to
codzienność. Ciekawe czy ma świadomość że większość strażników których
szkoli i z którymi przebywa, są znani na zachodniej stronie jako
okrutni gwałciciele. Oczywiście zdarzają się wyjątki . Ja w sumie w tym
wypadku nie zaliczam się ani do tych dobrych ani tych złych. Co prawa
nie wykorzystywałem jeszcze żadnej kobiety , ale nie sądzę żebym miał z
tym jakieś problemy. W końcu kobiety to nie ludzie. Tym bardziej
denerwuje mnie fakt że muszę być podwładnym skrzywdzonej dziewczynki.
Zanim zdążyłem dopić piwo, do baru wpadł jeden z podwładnych Katfrin.
Powiedział że w tej chwili mam się u niej zjawić. Obojętnie ruszyłem za
posłańcem który zaprowadził mnie do niej. Stanąłem przed nią bez słowa.
- Masz dziś więcej szczęścia niż rozumu Jim. Zostałeś wybrany razem z 29
innymi strażnikami aby pojechać na zamek i tam pełnić swoją służbę.
Otworzyłem szeroko oczy. Ja ją atakuje, a w zamian dostaję taki za*ebisty awans?
Marzeniem każdego strażnika jest służenie na zamku chociaż przez chwilę.
Nie okazałem jednak tak wielkiego entuzjazmu, umiem doskonale ukrywać
każde emocje... no oprócz gniewu. Odpowiedziałem:
- Jak pani sobie życzy.
Dojechaliśmy w jakieś 20 minut, oczywiście strażnicy i księżniczka osobno.
Spojrzałem na zamek. W dzieciństwie nigdy bym się nie spodziewał że
zobaczę go na własne oczy. Gdy weszliśmy do środka poczułem napływającą
pewność siebie. Zrozumiałem że jestem stworzony żeby tu mieszkać, ale
nie jako strażnik, bardziej jako dworzanin, doradca króla a może nawet
sam król. Dostałem wielką szansę od losu, jeśli dobrze rozegram karty to
wszystko może być kiedyś moje.
Z zamyślenia wyrwała mnie sama księżniczka:
- Halo, rusz się wszyscy już poszli.
- Pani wybaczy. - uśmiechnąłem się szarmancko i ruszyłem przed siebie dalej snując wielkie plany na przyszłość.
- A tak w sumie to czemu, nagle taki nabór na strażników do zamku? - zapytałem Katfrin specjalnie aby zacząć jakoś rozmowę.
Katfrin? xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz