środa, 3 maja 2017

Od Nathaniel'a CD Nike

- Nie. Dotykaj. Mnie – wycedziła dziewczyna po czym niespodziewanie się odwróciła i uderzyła mnie w twarz. Siła uderzenie nie powalała, ale była celna, więc musiałem ją puścić. Zapomniałem o tej wschodniej dumie. Ci ludzie nie wiedzieli nic o walce o przetrwanie, głodzie, ciągłych represjach. Dla nich najważniejsza była przestrzeń osobistą i pieprzony ogródek. I gdybym tylko to wziął pod uwagę uznałbym ją za zwykłego człowieka ze wschodu i dopisał to do tabelki "przeciw" dla bycia tym sławnym szatanem, ale... jej oczy. W oczach kryje się prawda, a jej wydawały płonąć nienawiścią. W pewnym sensie chyba mi groziła. Co biorąc pod uwagę, że była ode mnie dużo mniejsza i słabsza nie byłoby mądrym rozwiązaniem, gdyby nie miała jakiegoś haka.
- Boisz się dotyku? - spytałem, chcąc sprawdzić jej dalszą reakcję.
- Żaden śmieć nie będzie mnie dotykał – powiedziała po czym po raz kolejny się ode mnie odwróciła i ruszyła w stronę swojego domu. Tym razem już jej nie zatrzymywałem, ale obserwowałem ją.
- Nie bądź taka pewna siebie. Każdego może spotkać kara za jego postępowania – powiedziałem tak by mnie usłyszała zanim jeszcze weszła do mieszkania, po czym odwróciłem się i również odszedłem. Na razie będę zmuszony znaleźć sobie jakąś miejscówkę w pobliżu. Chociaż jak na razie było więcej "za" na mojej liście, to całkowitej pewności nie miałem czy to na pewno ona jest tą "zdrajczynią". Zresztą musiałem jeszcze dowiedzieć się o niej paru rzeczy zanim wydam ją Ruth'owi. Chyba, że ona wyda mnie wcześniej, przebywałem nie legalnie na terenie wschodu i jeszcze ją nachodziłem co za pewne zesłałoby na mnie karę śmierci i niezłe tortury. Jeśli jednak dobrze odczyta moje słowa przekona się, że to się jej nie będzie opłacało. Buntownicy od razu dowiedzą się, że to naprawdę ona jeżeli niespodziewanie zniknę.

Nike?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz