czwartek, 4 maja 2017

Od Tiago CD Katfrin

Powoli przemierzałem tereny wschodu. Kierowałem się do królewskiej stadniny. Nadal nie mogłem uwierzyć, że przytrafiła mi się taka okazja. Od dzisiaj miałem pracować w królewskiej stadninie. Nigdy nawet mi się to nie marzyło. Jednak to właśnie teraz zmierzałem z walizką w tamtą stronę. Spojrzałem jeszcze na zegarek w telefonie. Było wpół do szóstej. A ja już widziałem budynek stadniny. Czyli raczej dotarłem na czas. Po chwili znalazłem się na miejscu. Tak jak mówiła Księżniczka czekał tam na mnie jeden ze stajennych. Na samym początku zaprowadził mnie do prowizorycznej szatni gdzie to mogłem zostawić swoje rzeczy. Miałem je zabrać ze sobą po skończeniu pracy. Wtedy to on zaprowadzi mnie do nowego miejsca zamieszkania. Następnie oprowadził mnie po całej stajni. Była ogromna i miała o wiele więcej sprzętu niż ta, w której poprzednio pracowałem. Także nie mogłem uwierzyć w to, że praktycznie dziewięćdziesiąt procent koni należała do Księżniczki. Następnie zostały mi przydzielone zadania na dzisiaj. Było ich naprawdę niewiele. Miałem jedynie wyczyścić sprzęty wszystkich koni. Od razu postanowiłem zabrać się do pracy. Zabrałem środki do czyszczenia z pomieszczenia gospodarczego i skierowałem się do siodlarni. Tam wziąłem zestaw jednego z koni i zacząłem go czyścić. Powoli praca szła do przodu. Jednak w pewnym momencie do siodlarni weszła Księżniczka z gniadym mustangiem. Widziałem jak przywiązuje konia, a następnie idzie wgłąb pomieszczenia. Po chwili odnalazła to czego szukała czyli siodło i uzdę. Wtedy to postanowiłem w końcu dać o sobie znam. Odłożyłem zestaw, który aktualnie czyściłem na bok i podszedłem do dziewczyny.
- Pomóc Ci Księżniczko? - zapytałem, a ta odwróciła się.
- Nie. ja sama siodłam konie - odpowiedziała i założyła siodło na klaczy, która to zrobiła krok do tyłu.
- Jak ci się pracuje? - zapytała zapinając popręg.
- Całkiem przyjemnie. Nie mam na co narzekać. Na pewno jest o wiele lepiej niż w poprzedniej stadninie - odpowiedziałem lekko się uśmiechając.
- To dobrze, a teraz czas wypróbować nowy nabytek - powiedziała Księżniczka i wyprowadziła konia z siodlarni.
Nie byłem pewny czy wolno mi, ale ruszyłem za dziewczyną. Kiedy ta znalazła się na czworoboku przystanęła. Po chwili już znajdowała się na koniu. Ruszyła przed siebie. Ciekawe jakie to uczucie... Tak jeździć konno.... Sam nigdy bym się nie odważył. Bałem się wsiąść na takie ogromne zwierzęta, a co tu mówić o jeździe... Niewykonalne...
~*~*~*~*~*~*~*~
Sam nie wiem ile czasu minęło. Jednak przez cały czas kiedy Księżniczka jeździła konno stałem tam i się przyglądałem. Kiedy widziałem, że kończy odwróciłem się i odszedłem powoli w stronę siodlarni. Miałem tam nieskończoną pracę. Na szczęście nie znajdowała się ona daleko i już po chwili byłem na miejscu. Usiadłem na poprzednim miejscu i zająłem się zostawionym tam zestawem. Niedługo po mnie do siodlarni wkroczyła także Księżniczka. Ściągnęła siodło i uzdę klaczy, a następnie odłożyła je na swoje miejsce. Może chociaż teraz będę mógł pomóc... Ponownie odłożyłem mą pracę na później i podszedłem do dziewczyny.
- Może mógłbym Ci pomóc Księżniczko i odprowadzić konia za Ciebie? - zapytałem z nadzieją... Tak jakoś dziwnie się czułem mając tak mało zadań do wykonania.
- Niech Ci będzie - westchnęła.
Na mych ustach po raz kolejny pojawił się lekki uśmiech. Powoli zacząłem wyprowadzać klacz z pomieszczenia. Po chwili znaleźliśmy się na zewnątrz. Byliśmy już prawie w stajni gdy ta nagle odsunęła się ode mnie. Stanęła na tylnych nogach i zaczęła "kopać" przednimi. Od razu powaliła mnie na ziemię przez to, że dostałem w lewą rękę jej kopytem. Usłyszałem jedynie ciche chrupnięcie, a następnie poczułem ostry ból...
Katfrin??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz