wtorek, 2 maja 2017

Od Whites CD Hafetesony

Pierwsze co.. moja reakcją było niedowierzanie. Najpierw uderzyłam się w czoło... jak a tu patologia się dzieje. Następnie przyjrzałam się bardziej temu jak miziali się delikatnie. Poczułam coś dziwnego w brzuchu, zakryłam się lekko po czym podniosłam rękę dając znak ochronie by rozdzieliła tą dwójkę.

https://s3-us-west-2.amazonaws.com/airgbuzz/media/56c48a360e24eb22d6c9095b69d87f.gif


Nie rozumiałam zbytnio pociągów seksualnych więc dla mnie były one nijakie i wzbudzały (chyba) we mnie małe onieśmielenie. Mężczyzna odciągnął dziewczynę od chłopaka.
-Puszczaj no, nie z tobą będę się miziać! - rzekła rozbawiona do jednego z mych ludzi.
-Wyprowadzić! - rzekłam ukazując stanowczość.
-Ej no bez jaj, taki moment mi zepsuć.. - oburzył się chłopak. Spojrzałam na niego.
-Ciesz się że żyjesz. - po czym wyszłam wraz z ochroniarzami. Spojrzałam na rannego towarzysza który łapczywie chwytał się za ranę. Drugi był nieprzytomny.
-CO się stało?! - spytałam.
-Uciekła nam! - rzekli nieco poniżeni.
-Nawet na chwile nie można was zostawić. Gdzie uciekła! - spytałam a gdy ochroniarz dał znak ruszyłam w jej stronę. Wychodząc z zaułka zauważyłam ją jak ucieka przez niewielki płot.
-Stój! - krzyknęłam po czym kontynuowałam pościg. Przeskoczyłam zgrabnie płot, nie tracąc podejrzanej z oczu. Rozwalała przeróżne śmietniki utrudniając mi drogę. Nie przeszkodziło mi to, czułam jak już prawie ją mam. Niestety znała ten teren bardziej, nie spodziewałam się kiedy jedna belka wystawała zza drzewa po czym odbiłam się opadając... przez chwile zrobiło się czarno. Ale gdy odzyskałam wzrok ujrzałam ta dziewczynę.
-Wygodnie? - zaśmiała się.
-Nie uciekniesz mi! - zdenerwowałam się, po czym szybko wstałam i po prostu rzuciłam się na nią chwytając w uścisku, powodując u niej zawroty równowagi, upadłyśmy znowu.
-I co teraz? - zaśmiała się jakbym dała jej rozrywkę.
-W imieniu prawa nakazuję ci być ruszyła ze mną do sądu ukazując swoje prawa oraz zawinienia. - rzekłam dumna z siebie. Po czym próbowałam ją związać lub obezwładnić natomiast szybko zrzuciła mnie po czym ja byłam w potrzasku. Próbowałam się wyrwać jednak nie wiem dlaczego byłą silniejsza.
-To nie jest zabawne, złaź! - krzyknęłam.
-A mi niby było miło? - mrugnęła. Zacisnęłam pięść, uspokajając się czekając na towarzyszy.. Może zaraz się ogarną. W tej chwili jakoś przeleciało prze zemnie mały strach, ale nie strach przed nią.. lecz przed nieznanym.

Hafetesona?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz