środa, 3 maja 2017

Od Bonnie

Siedziałam na murku i odpalałam kolejnego fajka. Zatrzymywało się paru gości co parę minut i mnie zaczepiało, olewałam ich ale jak już jakiś tknał mnie palcem dostał po ryju.
- Łapy przy sobie śmieciu, zabierz tych szmaciarzy i won. - nie siliłam się na spokojny ton, tylko ostry.
Chyba zrozumieli, gdyż poszli. Siedziałam jeszcze chwilę aż wypaliłam po czym weszłam do baru. Już jakąś bujka, siadam na krzesełku przy barze i zamówiłam drinka.
- Hejka Kev jak tam ci się biznes kręci. - Kevin to starszy goryl, który prowadzi ten bar.
- A wiesz co ci powiem, ostatnio idzie o wiele lepiej niż jakiś czas temu. Widzisz tamte panienki. - gdy to powiedział spojrzałam w tamtym kierunku, tańczyły na stołach, a faceci się slinili.
- Rany jakie to obrzydliwe. - wypiłam i dostałam następny.
- To ile dziś wypijesz, widziałem tych gości przed barem, nieźle sobie poradziłaś. - Zapłaciłam, wywróciłam oczami, tylko.
Wyszłam z baru, ale wpierw pomogłam trochę za barem i wtedy poszłam. Skierowałam się do domu, gdy weszłam no oczywiście była impreza zrobiona jak to oni.
Poszłam do kuchni i zauważyłam Caro i Clausa, gadali z kimś. Podeszłam do nich po cichu i posłuchałałam trochę rozmowy.
Caro: Wiesz, że to ja nie zatrzyma. On i tak nas nie znajdzie po tym co przeszła.
Claus: Wiem to i rozumiem ale to nie może mu ujść. Przecież no jakby ktoś wcześniej ktoś z nas by zareagował to by przez to nie przechodziła.
- Fajnie, że o tym gadancie, teraz na imprezie. - powiedziałam na tyle głośno aby mnie usłyszeli, a oni jakby nie wiedzieli że słucham.
Odwrocili się już chcieli coś powiedzieć, lecz wzięłam sobie nalalałam trunku i poszłam w tłum gdzie stali ludzie. Niektórych znałam, a niektórzych nie. Stanęłam przy chłopakach i piłam płyn.
- Hej mała. - powiedział Damon. Wystawiłam tylko język. Zgarnełam cała trójkę wraz z paroma dziewczynami i jakiegoś chłopaka na parkiet. W uszach dudniła mi muzyka, w żyłach płynęła adrenalina, a w ustach czułam alkohol.
***
Następnego dnia obudziłam się w swoim łóżku, a koło mnie moje koty. Gdy siegnełam na szafkę miałam pigułki i wodę, aby przeszedł mi kac. Wzięłam prysznic, ubrałam, zwiazałam włosy i umalowałam się. Zalozylam koturny z wysokim stanem i kurtkę. Zeszłam na dół i pomogłam ogarniać wszystko. Gdy już było czysto, siedliśmy przy blacie, i czekaliśmy aż Elaiża i Stefan zrobią śniadanie razem z Elena. Dali nam już gotowe pyszne jedzonko. Wszystko zjedliśmy niektórzy zbierali się do roboty, a reszta poszła za mną.
- To gdzie idziemy? - zapytałam
- Idziemy do Kevina, posiedzieć. - odpowiedziała Karo. Szliśmy wzdłóż drogi, aż doszliśmy do baru. Ja siedziałam i piłam drinki, a chłopaki je robili.
Przysiadł się jakiś chłopak koło mnie.
- Mogę postawić ci drinka. - powiedział
- Pewnie, jeśli chcesz mieć pusty portfel. - zaśmiałam się i zamówił mi kolejna kolejkę różnych drinków. Potem coś do jedzenia.
Siedziałam i jadłam, gdy chciał wziąć klepnełam jego rękę. - Moje, jeśli chcesz poproś. - powiedziałam
- Bon Bon daj mu, zaraz damy Ci kolejna porcje i tym razem kole. - powiedział Damon.
- Kto to? - powiedział i skierował wyrok na Damona
- Jestem jej bratem, a tu ma jeszcze dwóch braci i siostrę. - skarciłam go palcem.
- To fajnie, że masz taką rodzinę.
- Dzięki.
Jakiś chłopak się na mnie pchnał i dotknął jednej z blizn. Wstałam i dałam mu w ryj oraz wywalilam z lokalu. Chłopak siedział i nie wiedział co powiedzieć. Dałam znać, że wychodzę.
Wyszłam zapalić i poszłam trochę na murek, akurat tu siedzieli inni.
- Zjazd moje miejsce. - powiedziałam, było widać poirytowanie u stron dziewczyn natomiast u chłopaków zdziwienie.
- Nie jest podpisane. - powiedział, ten który zajął
- Nie zauważyłeś, jest podpisane. - pokazałam na miejsce i było.
- Zobaczmy, "Chonorowe miejsce Bonnie, zajmiesz a dostaniesz w dziub" - zaśmiali się ale ustąpili.
- Skoro znasz moje imię, to jakie jest twoje. - zerknąłem na niego.


Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz