- Wiesz co zrobiłeś? - zapytałam i spojrzałam na Jim'a zła.
- Podglądał Cię... - powiedział, a ja zaprzeczyłam ruchem głowy.
- Jim... rozumiem ale sprawiłeś iż nie mam teraz na kim się bawić - westchnęłam zrezygnowana i wstałam od jego ciała.
- Ładny stanik - powiedział i wyszczerzył się do mnie, a ja wywróciłam oczami. Podeszłam do sofy, na której leżał szlafrok i założyłam go na siebie nawet nie wiążąc.
- Dziękuję - rzekłam i podeszłam do niego.
- A teraz proszę Cię poinformuj strażników i zabierzcie ciało. Oddajcie je rodzinie z wytłumaczeniem, że podglądał i zalecał się do księżniczki. Ja idę się przebrać - powiedziałam i ruszyłam w stronę łazienki. Jednak zatrzymał mnie Jim:
- Nie możesz mi rozkazywać Katfin - rzekł, a ja wiedziałam, że się uśmiecha. Odwróciłam się i podeszłam do niego. Położyłam mu dłoń na policzku i uśmiechnęłam się lekko. Chłopak był bardzo zdziwiony moim zachowaniem.Ustałam na palcach i szepnęłam do jego ucha:
- Jeszcze raz powiesz, że nie mogę Ci rozkazywać, a wylądujesz na zachodzie albo obok kata - powiedziałam i pocałowałam delikatnie jego szyję na koniec. Odsunęłam się od niego i odwróciłam idąc w kierunku łazienki po drodze zdejmując szlafrok. Weszłam do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi. Zdjęłam bieliznę i weszłam pod prysznic. Dużo nie interesowało mnie to iż w moim pokoju leżał trup. Widziałem je nie raz i nie raz sama zabijałam więc nie powodowało to u mnie obrzydzenia czy urazy, wręcz przeciwnie, zainteresowanie i szczęście.
~~~~ ** ~~~~
- Katfrin do mnie - powiedział mój ojciec stojąc tyłem w moją stronę.
- Jak on miał na imię? Ten co cię "uratował" - zapytał ojciec.
- Jim - odpowiedziałam, a on skinął.
- Powiedz mu, że może zmienić pracę, jeśli chce gdzie indziej pracować... albo kogo innego strzec - powiedział. A ja skinęłam.
- Wyjdź - powiedział, a ja ukłoniłam się i wyszłam.
Jim? Słabe... nie mam weny
- Jak on miał na imię? Ten co cię "uratował" - zapytał ojciec.
- Jim - odpowiedziałam, a on skinął.
- Powiedz mu, że może zmienić pracę, jeśli chce gdzie indziej pracować... albo kogo innego strzec - powiedział. A ja skinęłam.
- Wyjdź - powiedział, a ja ukłoniłam się i wyszłam.
Jim? Słabe... nie mam weny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz